Zdjęcie Pawła Totoro Adamca

KIEDY W CZŁOWIEKU SIEDZI… TOTORO

Dodane przez Monika Szałajko / Ilość komentarzy (8)

Wygląda na całkiem miłego faceta. A jednak w tym zwyczajnym, sympatycznym mężczyźnie czai się TOTORO... Dysonans poznawczy jeszcze bardziej się pogłębia, kiedy zaczyna mówić. Słowa płyną miękko, delikatnie i płynnie. Kiedy nie widzi, zerkam na zrobione przez niego zdjęcia - a na nich własnoręczne stylizacje - i... znowu na niego. Coraz bardziej intryguje mnie co tu się stało? I skąd się to wszystko wzięło?

Gdy zapada przedłużająca się cisza, a on patrzy wymownie, orientuję się, że powinnam zacząć pytać. W końcu po to się spotkaliśmy z Pawłem TOTORO Adamcem.

 

 

  • Fotograf? Stylista? Charakteryzator? Projektant? Architekt krajobrazu? Wykładowca? Jaka rola jest Ci najbliższa?

Zdecydowanie wykładowcy. Uczenie sprawia mi ogromną przyjemność. A inne profesje ukierunkowują mnie na konkretną wiedzę.

  • To może zaczniemy od początku. Pamiętasz swój pierwszy, samodzielnie stworzony strój?

Pewnie, że tak. Cała ta historia ze strojami zaczęła się dość wcześnie, bo już na etapie liceum. Wykonywałem w tym czasie kostiumy na potrzeby szkolnych uroczystości. Powstawały najczęściej z tektury i papieru. A wszystko malowałem farbami akwarelowymi.

  • Dlaczego więc wybrałeś studiowanie architektury krajobrazu? Wciąż mi się to wszystko jakoś nie łączy.

Na ten kierunek zdecydowałem się przez moją wielką pasję. Zawsze fascynowała mnie przyroda, a architektura krajobrazu łączy właśnie w sobie wiedzę artystyczną i przyrodniczą. Nadal jednak gdzieś w tle pojawiały się echa stylizacji i charakteryzacji. Tworzyłem na przykład przebrania na otrzęsiny czy przedstawienia. Pamiętam też, że wykonałem w tym okresie dla siostry strój gejszy, na bal gimnazjalny. Na zabawie zrobiła w nim furorę.

  • Po zakończeniu nauki zostałeś wykładowcą. Skąd w tym wszystkim znalazła się fotografia?

Zrodziła się gdzieś na etapie pracy dydaktycznej, w Instytucie Architektury Krajobrazu KUL. W sumie zupełnie przez przypadek, bo jednym z moich pierwszych obowiązków było prowadzenie dokumentacji krajobrazów Lublina.

  • I co wówczas fotografowałeś?

Na początku wyłącznie przyrodę. Głównie zdjęcia makro i otwartych przestrzeni. Zresztą są one mi niezwykle bliskie do dzisiaj. Często - aby odreagować – również dzisiaj fotografuję krajobrazy, rośliny czy zwierzęta, ale bez charakterystycznego na moich zdjęciach przepychu. Chociaż i tu próbuję przemycić trochę bajkowości.

  • A kiedy zaczęły powstawać takie zdjęcia, jak te, które robisz teraz?

Pierwsze stylizowane portrety zrobiłem w 2008 roku, na trybie auto. Nie wszystkie zaliczyłbym do udanych. Fotografować świadomie zacząłem w 2009 roku. Wtedy odkryłem, że połączenie w całość przyrodoznawstwa, fotografiki i charakteryzacji pozwoli mi na wypracowanie specyficznej marki.

  • O tej marce jeszcze porozmawiamy. Teraz powiedz mi skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia stylizacji? Co tak szalonego siedzi w Twojej głowie?

Co szalonego? Może się zdziwisz, ale najbardziej inspirująco działa na mnie przyroda. Jej zasobność w formy, struktury i procesy.

  • Przyroda...?

Wynika to pewnie z mojego zawodu i z dużej wrażliwości, pozwalającej zauważyć i zapamiętać ciekawe faktury na spróchniałym pniu, nietypowe zestawienie kolorystyczne odcieni liści, czy kształty plam na pancerzach owadów. Wszystko to może stanowić inspirację, którą dowolnie rozwijam np. w kostiumie, makijażu czy fryzurze.

  • Potwierdzasz więc, że do robienia zdjęć i innych artystycznych zajęć potrzebna jest niezwykła wrażliwość?

Pewnie, że tak. Cały czas szukam czegoś, co ją pobudzi. I takim bodźcem jest też muzyka. Ma ogromny wpływ na to, co robię. Często poprzez samo jej słuchanie, wpadam na pomysł makijażu czy kostiumu, ale przede wszystkim emocji, jakie będą później zawarte na zdjęciu.

  • Świadome patrzenie, słuchanie, a potem świadome oddawanie zaplanowanych kadrów?

Czyli dokładnie to, co jest dla mnie podstawą w fotografii. Dużą inspiracją są dla mnie także filmy czy teledyski z pogranicza science fiction czy fantasy, ponieważ lubię dynamikę w kadrach i charakteryzacjach. Z obrazu ruchomego polecam filmy Tima Burtona czy Ridleya Scotta – mistrzów w swojej konwencji, geniuszy tworzenia niezwykłego klimatu.

  • Dokładnie tak jak u Ciebie… Przeszliśmy płynnie do Twojej marki, jaką jest dla mnie ten niepowtarzalny klimat Twoich fotografii. Jaki jest ich cel? Co mają powiedzieć odbiorcy?

Na zdjęciach chcę pokazać głównie mocno abstrakcyjną, zniekształconą rzeczywistość. Wprowadzam do niej wyjątkowe, bajkowe postaci. To wszystko jest bardzo nietrwałe, jest jakąś koncepcją, jaką fotografia pozwala mi zatrzymać na dłużej. Tak samo moje kostiumy, które mimo swojej ulotności, z racji stosowanych nietypowych materiałów, takich jak rośliny, papier czy drut, nabierają trwalszego wymiaru.

  • Ile czasu potrzebujesz na zrobienie stroju dla jednej modelki czy modela?

Najdłużej trwa samo jego wymyślenie. Zazwyczaj najpierw szkicuję, a dopiero później zaczynam tworzyć. Łączę ze sobą różne materiały, kilkakrotnie przemieniam kreację, zanim osiągnie swój końcowy wygląd. Stawiam na spontaniczność, dlatego projekt koncepcyjny zwykle różni się od ostatecznej wersji. Wstępna wizja tworzy tylko zarys, a pracuję mocno intuicyjnie, co daje mi dużo swobody. Czasem trwa to kilka dni, a czasem nawet trzy tygodnie. Wszystko zależy od tego, co jest celem - zdjęcia, film czy sztuka teatralna. Duży wpływ na końcowy wygląd kostiumu ma też typ urody czy umiejętności aktorskie modela lub modelki.

  • Na co przede wszystkim zwracasz uwagę, gdy wybierasz modeli? Czy każdy jest w stanie „udźwignąć” Twoje stylizacje?

Wszystko zależy od tego, czy to ja kogoś potrzebuję do realizacji mojej wizji, czy ktoś chce wystąpić jako bohater moich zdjęć. Do typowych sesji autorskich szukam niezwykłych twarzy i sylwetek, które dopełnią całości i spowodują, że odbiorcy uwierzą w opowiadaną w fotografii historię. Dobrze dobraną fizjonomią głównej postaci można zbudować cały klimat sesji. W sesjach zleceniowych, działam odwrotnie. Strój, fryzurę i makijaż dobieram do modela czy modelki, żeby dopasować do nich pewne role. Nie z każdego można zrobić postać pełną subtelności, delikatności czy grozy i demonizmu. Dlatego tak ważne jest świadome i pełne wyczucia traktowanie ludzkiej fizyczności.

  • Kto był Twoim pierwszym modelem/modelką?

Gusina… moja siostra. Testowałem na niej specyfiki do makijażu i włosów, ćwiczyłem swoje umiejętności stylizatorskie, a potem fotograficzne.

  • Cierpliwie to wszystko znosiła?

Jak najbardziej. Pierwsza nasza wspólna sesja charakteryzowana odbyła się w 2008 roku, gdy o fotografowaniu nie miałem najmniejszego pojęcia. Siostra miała wtedy 14 lat i od razu wykazała się dużym potencjałem modelingowym. Zresztą z każdą kolejną sesją było coraz lepiej. Wynika to na pewno z jej dystansu do siebie i życia, co w dużym stopniu przekłada się na dobrą grę aktorską i rozumienie tematu sesji czy filmu, w którym bierze udział. Myślimy podobnie, co pozwala na dużą swobodę działania. Obecnie, jeżeli tylko mamy czas, to staramy się razem tworzyć nowe projekty.

  • Wiem, że nie stosujesz ograniczeń wiekowych i pracujesz również ze starszymi ludźmi. Są lepsi do pokazywania Twoich historii?

Nie lubię współczesnych, medialnych kanonów piękna. Dominujące trendy są zupełnie nieadekwatne do tego, jakiej estetyki powinniśmy być uczeni na etapie szkoły podstawowej. Ja chcę to zmienić i pokazać, że można być osobą otwartą niezależnie od wieku, pogodzoną z upływem czasu. Stąd pomysły na projekty włączające osoby dojrzałe. Jednym z nich jest choćby akcja: „Królowie nadbużańscy", która powstała w 2015 roku w ramach V Festiwalu Landartu. Przedsięwzięcie miało na celu aktywizację mieszkańców wsi położonych nad Bugiem. Zależało mi na pokazaniu ich otwartości na różne formy sztuki oraz dystansu do życia. Stworzyłem kostiumy, nawiązujące stylistyką do królewskich atrybutów władców Podlasia. To właśnie ten cykl miał na mnie największy wpływ, jeśli chodzi o myślenie o fotografii i o ludziach.

  • A co się dzieje z Twoimi misternie tworzonymi kostiumami po zdjęciach? Dostają drugie życie?

Większość moich strojów niszczę po sesji...

  • Nie boli Cię to? Prawie… fizycznie?

Raczej nie, bo cel, czyli zdjęcie „utrwalające” kostium, został osiągnięty. Mam taką zasadę, że strój robię pod konkretną osobę, więc wykorzystanie go po raz kolejny, nawet przez innych ludzi, byłoby zwyczajną niekonsekwencją. Z drugiej strony nie mam gdzie przechowywać tak dużej ilości kreacji. Często zdarza mi się również robić takie kostiumy, które mogą przetrwać tylko jeden dzień. Są to choćby suknie z kwiatów. Ale muszę się przyznać, że kilka strojów zachowałem, żeby zbudować z nich scenografię, na wystawę moich fotografii.

  • Przy fotografii, jaką się zajmujesz, wolisz studio czy plener?

Zdecydowanie plener. Przyroda jest najdoskonalszym, a jednocześnie w pełni gotowym tłem do fotografii, dlatego tak często moje postaci wpisuję w krajobraz. Zawsze pracuję w przestrzeniach, które posiadają niezwykłe genius loci. Pozwala to na nadanie odpowiedniego kontekstu dla treści zdjęć oraz zbudowanie niepowtarzalnego klimatu. Dużo spaceruję, podróżuję i szukam mało dostępnych zakamarków rzeczywistości, które mogą - przynajmniej na fotografii - być pokazane jako kraina baśni, magii czy mitologii. To właśnie podczas takich spacerów pojawia się najwięcej pomysłów na kolejne projekty.

  • Mocno stawiasz na postprodukcję?

Dla laika i amatora fotografii moja postprodukcja może wydawać się dość mocną ingerencją w zdjęcie. Dla profesjonalisty wręcz odwrotnie. Staram się nie spędzać więcej niż 20 minut nad obróbką fotografii. Podstawą jest nadanie odpowiedniej kolorystyki, a co za tym idzie niepowtarzalnego klimatu. Często już na etapie wykonywania zdjęcia używam różnych modyfikatorów nakładanych na obiektyw, dzięki czemu sama postprodukcja jest tylko nieznacznym dopełnieniem całości.

  • Kto potrzebuje Twoich zdjęć? Kto je kupuje?

Moimi klientami są najczęściej osoby chcące uciec od codzienności. Udział w zdjęciach z charakteryzacją i scenografią to dla nich przeniesienie się w świat wyobraźni. Właśnie tę współpracę cenię sobie najbardziej, bo zleceniodawcy zazwyczaj ufają mi całkowicie i dają wolną rękę w tworzeniu kostiumu, czy ogólnego charakteru sesji. Często współpracuję też z markami związanymi z modą i projektantami, tworząc tzw. lookbooki, a także z agencjami modelek, pod kątem zdjęć modowych. Ogromną przyjemność sprawiają mi sesje wizerunkowe dla artystów, a szczególnie aktorów.

  • Na koniec powiedz mi jeszcze skąd wziął się Twój pseudonim: „TOTORO”?

Totoro to postać z bajki typu anime, przypominająca trochę kota, trochę szopa, trochę pluszowego miśka.

  • Cały Ty?

Zdecydowanie, mamy podobny charakter. Zapożyczyłem sobie jego imię, jako, że twórczość Hayao Miyazakiego (autora bajki), silnie przyczyniła się do tego, kim dzisiaj jestem. Zafascynowało mnie w jego pracach to, że bohaterowie nigdy nie są jednoznacznie źli lub dobrzy. Sam artysta nigdy również nie poddaje właściwej interpretacji swoich historii, co pozwala rozwinąć wyobraźnię. Totoro w jednej z analiz scenariusza jest postacią z pogranicza światów żywych i umarłych.

I już wiem, że ciężko byłoby wepchnąć go w jakiś schemat, żeby lepiej zrozumieć jakim jest człowiekiem. Jest niejednowymiarowy. Rozmawiam z nim już dłuższą chwilę, ale wcale nie jestem bliższa zrozumienia, jak to się stało, że znalazł się w tym miejscu swojej życiowej kariery. Jednego jestem jednak pewna – jeśli w człowieku siedzi TOTORO mogą z tego wyjść bardzo intrygujące zdjęcia…

 

 

 

 

Komentarze

WOW, niezwykle ciekawy człowiek. Świetne zdjęcia:) Interesujący wywiad.

Bardzo podoba mi się ta Postać, warta uwagi. pozdrowienia dla Pana Pawła, oraz Najlepszefoto.

Zdjęcia powalają. Osobowość bardzo ciekawa, intrygująca.

Przeczytałem jednym tchem. Mega ciekawe. Dzięki najlepszefoto za zaproszenie na warsztaty! Po tym wywiadzie wiem, że bedzie warto zrobić te 400km:)

Skąd takie ciekawe pytania wybraliście ? Mnie właśnie zastanawiało zawsze, czemu Totoro. Teraz już wszystko wiem. Dzięki, być może kiedyś wybiorę się do Pana Pawła na warsztaty.

# Gorat
O jakich warsztatach z najlepszefoto.pl mowa?

Pani Jowito mamy przyjemność współpracować z Panem Pawłem Adamcem. Relacja niedługo na naszym blogu.

ZOBaczie,gdzie nasz Paweł zawędrował/l
http://www.topteny.com/top-10-best-costume-designers-world-2016/

Dodaj komentarz

Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.